25 kwietnia 2015

Prolog

Gdy Stefan Salvatore sprawdzał rano pocztę, wśród wszędobylskich rachunków za wodę, prąd i reszty znalazł list. Schludną i elegancką kopertę, którą obejrzał ze wszystkich stron, trwając w zdziwieniu. Kiedy dostrzegł, że koperta jest podpisana imieniem i nazwiskiem jego babci, zmarszczył czoło i uniósł brwi. Babcia, o ile dobrze pamiętał, trzymała się całkiem nieźle, gdy wyjeżdżał, ale bez przesady - powinna od dawna wąchać kwiaty, jak uwielbiała to robić we wspomnieniach sobowtóra, tyle że od spodu.
Postanowił wręczyć kopertę Damonowi i zobaczyć jego reakcję- może wie coś o spawie babci, a jeśli nie, najwyżej zapewni mu rozrywkę. Swojego starszego brata znalazł leżącego na kanapie w salonie (niektórzy zwykli pomieszczenie to nazywać salą balową) z cierpiętniczym wyrazem twarzy. Miał na sobie wczorajsze ubrania, przesiąknięte zapachem alkoholu. Stwierdzanie rzeczy oczywistych wydawało się Stefanowi zbędne, ale to nie on tu jest panem, tylko ja.
- Świętowałeś coś? - zapytał szatyn głupio, marszcząc czoło.
- Ja i Elena zerwaliśmy. - Brunet przetarł oczy, podnosząc się do siadu. - Opijałem to całą noc.
- Widać - parsknął Stefan, wywracając oczami i utrzymując czoło wciąż w stanie zmarszczonym. - Dostaliśmy list od babci. Tak myślę.
- Od babci? - ziewnął Damon, wcale nie zaskoczony. – Super, od dawna nie pisała. Wiesz, dlaczego pisze? Znowu przegrała wszystko w pokera?
Damon wyrwał Stefanowi kopertę z rąk i otworzył ją niecierpliwie. Gdzieś spod kanapy wydostało się ciche skomlenie, ale starszy Salvatore uciszył je nerwowym syknięciem. Narrator, czyli ja, pozwolił Stefanowi nie pytać o coś, czego ten nie chciał wiedzieć, ale szatyn nie okazał wdzięczności. Będzie smażył się w Piekle. Zapadła cisza, Damon czytał list przez kwadrans.
- O co chodzi? - zapytał w końcu Stefan. - Ktoś umarł?
- Gorzej - jęknął Damon, rzucając mu kartkę. - Babcia nie czuje się już na siłach i przekazuje nam jakieś prawa czy coś, których nie możemy się pozbyć, bo jej adwokat wycisnął wszystkie nasze brudy. I chce, żebyśmy ją odwiedzili.
Stefan zemdlał z nadmiaru wrażeń - nigdy nie lubił uczuć po wizytach u babci, do których zmuszał go ojciec (do tych wizyt, nie uczuć). Damon potarł podbródek w zamyśleniu; o jakie prawa chodziło?
XXX
- To jedziesz czy nie? - zapytał już mocno poirytowany Damon, stojąc w drzwiach. Zadawał to pytanie już któryś raz z kolei i miło byłoby, gdyby usłyszał odpowiedź. Zmusimy Stefcia do uprzejmości, ha!
- Już, już - westchnął Stefan, idąc w jego kierunku. - Co nagle, to po diable…
- Powiedział Rozpruwacz - zakończył Damon, patrząc, jak jego brat zamyka drzwi na klucz i przykleja do drzwi kartkę z napisem: „Odbywamy podróż w interesach. Będziemy dostępni jutro od godz. 1000. Miłego dnia.” - Po co właściwie to zostawiamy?
- Bo Caroline chciała pomocy w poradzeniu sobie z podrywem Klausa? - Stefan uniósł brwi. - Nie wiem jak ty, ale ja nie lubię podpadać ani Klausowi ani Caroline.
- Co Barbie mogłaby nam zrobić? - zaśmiał się Damon ironicznie.
- Ha, ha. Raz za jej sprawą obudziłem się przebrany za kobietę w rosyjskim burdelu. I mało brakowało, a miałbym klienta! - wyznał Stefan z cierpiętniczym wyrazem twarzy. 
Damon milczał przez całą drogę, utrzymując idealnego pokerface’a. Pewnych rzeczy po prostu nie chciał wiedzieć.

5 komentarzy:

  1. Hahah♥
    I tak czytałam to wcześniej, ale musiałam jeszcze raz. ^___^
    Czekam na 1 rozdział na blogu i dalsza część w Twoim zeszycie, zrozumiano?
    Życzę weny:')

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem fajnie sie zapowiada. :)
    Ale mam taką małą poradę.
    Zmień kolor tekstu bo mi (nie wiem jak innym) trudno było przeczytać.
    Ogółem jest super i czekam na 1 rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! bardzo mi sie podoba. oby tak dalej :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na następny rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O boże. :')
    Admesiątko jest pewne że żadnych kokainen? :')
    A tak serio to uśmiałam się :')

    OdpowiedzUsuń